Hej Rodzinka i Inni,

(Wszystkie miniaturki zdjec ponizej zaprowadza Was do wiekszych zdjec - po prostu kliknijcie na miniaturke.)

Pierwszy atak zimy

przyszedl (jak zwykle) niespodziewanie. 15go listopada ni z tego ni z owego temperatura spdla do -5C, rozszalal sie wiatr i zaraz tez przywial sniezna burze. Padalo cala noc a nastepnego dnia rano swiat dookola naszego domu wygladal tak:

     
     
     

Zrobilo sie bardzo ponuro i tak jakos nieprzyjemnie. Z tej nieprzyjemnosci calej wyzlopalem kilka butelek piwa. Nie, nie sam - podzielilem sie z biedronkami ktore schowaly sie w mojej piwnicy na zime:

     

Biedronki pily, ja pilem i z tego naszego picia pogoda sie szybko znowu odmienila. Po trzech dniach zimy juz nie bylo widac:        
Odzimowienie pogody nastapilo w sama pore, bo akurat przed Swietami Dziekczynienia.

Thanksgiving

Calkiem niespodziewanie moj Tata postanowil nas odwiedzic na Thanksgiving. Gosia upiekla indyka, Tata przywiozl polska szynke i kielbase, zarcie bylo jak trzeba i duzo czasu spedzilismy w kuchni. Jedzac i gadajac.
     
     
     

Troche pochodzilismy sobie po miescie:

     
     
     

Nie bede ukrywal tez ze udalo mi sie wykorzystac wizyte Taty do celow, hm, konserwatorskich? Moj Rodzic dal sie namowic na wykonanie drobnych acz niezbednych napraw naszego domu.
       
       
Taaaak, Tata robil a my z Kropka pilnowalismy. Bardzo nam sie to podobalo.      

Drugi atak zimy

przyszedl akurat na Andrzeja ( Dzieki wszystkim za zyczenia!!! ). Rano jechalem do pracy w sloncu, a wieczorem wracalem w samym srodku snieznej burzy. Po dwoch dniach rozpogodzilo sie, ale ze bylo calkiem zimno (jakies -10C) to swiat tutejszy ustawil sie w pozycji bialo mi...

    [nasz dom (po lewej),
dom sasiadow i
park (ponizej)]
     

Kiedy wyszedlem z Kropka na spacer, ta zakomunikowala mi z mina znawcy:         Zima przyszla do nas i szybko sie jej stad nie wygoni

I chyba rzeczywiscie. Jezioro zamarzlo (w wiekszosci), ptaki staraja sie grzac na takim malutkim niezamarznietym kawalku wody , ale i to zamarznie.
           

Snieg przykryl wszystkie slady lata

               

I tak juz pozostanie - az do wiosny i lata!

Za dni pare...

wylatuje do Izraela! Jak pewnie wszyscy wiecie dostalem pozycje Schonbrunn Visiting Professor na moim ukochanym Uniwersytecie Hebrajskim. Bede tam przez 12 miesiecy, pracujac z Saharonem. Jak za starych dobrych czasow.... (A tak w ogole to mozecie zajrzec tutaj jesli chcecie zobaczyc zdjecia Saharona i paru innych matematykow z mojej dziedziny.) Juz wynajalem male mieszkanko w Jerozolimie, wykupilem bilety lotnicze do Tel Avivu i jestem gotowy do drogi. Licze godziny do wylotu... Dla wszystkich dookola jest to tak oczywiste ze nie moge sie doczekac dnia kiedy tam juz bede, ze Martin zafundowal mi ten licznik. Sprobujcie odswierzyc (reload) tamta strone - znacie te zdjecia?

Nastepny raport napisze w Jerozolimie, pewnie dopiero pod koniec stycznia. Do tego pewnie po angielsku - niektorzy moi koledzy sugeruja abym przynajmniej czasami raportowal dla niewladajacych jezykiem polskim tez. Bede to musial rozwazyc.

Trzymajta sie cieplo wszyscy! Pa pa pa,
Andrzej
PS: Polecam do czytania notatki Ciotecznego Fraglesa.



[Back]    Powrot do Strony Raportow
 
 

Last modified: Sun Dec 4 18:39:24 CST 2005