Hej Rodzinka i Inni,

Wydarzylo mi sie nieszczescie i zgubilem moj aparat fotograficzny. Ten cyfrowy. Martin Goldstern byl tutaj i w pewnym momencie poszedlem z nim do miasta - oczywiscie z aparatem. Jedna taksowka, druga taksowka, jeden bank, drugi bank i dyskusje i te i inne - i aparatu nie ma. Bo wiecie, Martin to moj zly duch w pewnym sensie. Zawsze gadam z nim o wszystkim o czym tylko sie da i nie dosc ze czas trace to jeszcze o swiecie zapominam i rzeczy gubie. Oh well, nie ma co obwiniac biednego Martina - moja wina ze ja tak lubie z nim gadac. Tak w ogole to Martin jest super-nalogowcem Wikipedii, bardzo duzo czasu poswieca tej encyklopedii i jest tam jednym z tych wszechobecnych duchow co Ci wszystko poprawia. W nastepnym raporcie pokaze Wam dowody tego Martinowego uzaleznienia, a teraz tylko wspomne ze wiekszosc tego naszego gadania byla o Wikipedii.

Ale wracajac do sprawy zgubionego aparatu. Nie byl on za bardzo cenny (choc zly tez nie byl) i strate da sie latwo scierpiec. Ale byl on pelny bardzo fajnych zdjec (zgubilem go ze wszystkim, wlaczajac dwie karty pamieci). Byly tam zdjecia z wycieczki po miascie, byly zdjecia z Martinem, byly zdjecia z Julia i Henrykiem Michalewskimi ktorzy rowniez mnie odwiedzili. (Henryk jest w BGU w tym roku.) Krotko mowiac wszystkie zdjecia ktore mialem porobione z mysla o tym raporcie szlag trafil, i nie bedzie tu zadnych nowych zdjec w tym miesiacu.

Ja mam z soba jeszcze analogowy aparat fotograficzny i jakies zdjecia robie, takze w koncu kiedys cos Wam pokaze. Tyle tylko ze ja absolutnie nie mam pojecia jak robic zdjecia i te moje sa zwykle nieudane. Nigdy nie udalo mi sie zrobic zdjec tak ladnych jak te u Ciotecznego, ale z aparatem cyfrowym w reku moge wykorzystywac prawa wielkich liczb na swoja korzysc. Znacie historie o milione malp piszacych na maszynach do pisania przez milon lat? No wiec ja jak ta malpa - najpierw natrzaskam 100 zdjec, wybiore jedno, powtorze. Z aparatem analogowym tego algorytmu nie da sie niestety stosowac...

Cos wymysle i w nastepny raporcie beda zdjecia. Z tym ze pytaniem ktore mnie dreczy jest: czy robienie zdjec ma ciagle jeszcze sens? Wszystkie mozliwe zdjecia byly juz chyba zrobione, wszystkie moje sny i marzenia sa juz sfotografowane. Potrzebujecie zdjec z Izraela? Popatrzcie sobie tutaj czy tez tutaj lub tutaj a takze tutaj i tutaj czy tez na druga strone medalu tutaj .

Rozpisuje sie

Z niezrozumialych dla mnie samego powodow troche sie rozpisalem na stronie z moim angielskojezycznym raportem. Nie chce powtarzac tego samego tutaj, wiec tylko Wam wskaze ze na stronie angielskojezycznej:

Czy my Polacy rzeczywiscie stale narzekamy?

W roku akademickim 1991/92, kiedy pracowalem za pol pensji (doslownie) na Uniwersytecie Bar-Ilan, mieszkalem razem z 2 innymi postdocami w Kiryat Ono. Ci moi dwaj towarzysze w biedzie to byli Martin i Otmar. Jak teraz wspominam ten okres to byl to bardzo wydajny czas w moim zyciu i zal za serce sciska ze tego juz nie ma. Panta rhei jak mawial Heraklit i do tego czasu nie da sie juz powrocic. Pamietam jak po jakims czasie wspolnego mieszkania Martin zaczal mnie wypytywac czy my Polacy wszyscy tak strasznie narzekamy i tacy strasznie nieszczesliwi jestesmy. Od tamtego czasu przygladam sie sobie i innym rodakom i musze sie zgodzic z opinia Martina ze my, Polacy, jestesmy wiecznie nieszczesliwi, ze nasza szklanka jest stale do polowy pusta. Nawet gdy jest pelna. Jest chyba tylko jeden narod ktory ma podobne podejscie do zycia: Zydzi.

Ja rozumiem ze historia, ze tragedie, ze to i owo. Ale w tym naszym narzekaniu przenarzekamy nasze szanse. I tak jak ten bardzo dobry 1991/92 rok juz sie dla mnie nie powtorzy, tak samo te polskie szanse moga uciec. Czytam sobie blogi Polakow w Kraju (przyklady na koncu strony) i czasami spotykam prawdziwa rozpacz, zal i nieszczescie. A przeciez nie jest wcale tak zle. W koncu zyjemy w takim okresie ze wszystko w Polsce moze byc zmienione i np jesli nie podoba sie Wam reprezentacja polityczna, to mozecie ja zmienic za 4 lata. Nie podoba sie Wam ze wiekszosc nie mysli tak jak Wy - mozecie ich przekonac, wyksztalcic etc. Trzeba sie tylko pogodzic z tym ze nie mozna miec wszystkiego i ze inni ludzie maja prawo do innej wizji tego co dobre/sluszne. Zreszta, z tym naszym niezadowoleniem to ja moze przesadzam. Chyba to sie zmienia, bo coraz czesciej czytam i slysze reakcje wprost przeciwne.

Wspominam o tym narzekaniu poniewaz byc moze jest ono jednym z tych elementow naszej kultury narodowej, ktory przyczynia sie do emigracji.

Emigranci

Juz od jakiegos czasu czytam alarmujace opinie i komentarze o emigracji. Ze niby tylu Polakow wyjezdza teraz z Kraju, ze Polsce grozi katastrofa. I ze sam fakt takiej masowej emigracji swiadczy o tym ze jest zle. Itp itd.

Nie mam ani wystarczajacych danych ani umiejetnosci aby problem emigracji nalezycie zanalizowac. Nie wiem dlaczego ludzie wyjezdzaja z Polski. Moze przyczynia sie do tego wlasnie to ze my ciagle powtarzamy ze w Polsce zle a gdzie indziej to lepiej? Nie mam pojecia. Ale zaczalbym od pytania czy w ogole istnieje jakikolwiek problem? Poniewaz w Polsce jest duze bezrobocie (ktore moze wlasnie przyczyniac sie do wyjazdow) to przeciez dobrze ze ludzie odciazaja polski rynek pracy, czyz nie? Poza tym w Stanach to jest calkiem normalne ze ktos rodzi sie (powiedzmy) w Nebrasce, idzie studiowac w Rutgers (jakies 2000km od domu), dostaje pierwsza prace w LA (4500km od NYC a 2500km od domu rodzinnego) a potem druga prace na Florydzie... Wlasnie ta mobilnosc sily roboczej jest jednym z atutow gospodarczych Stanow i jest ona bardzo potrzebna Europie (jesli ta chce dotrzymac kroku Stanom).

Ale wracajac do Polski i polskich emigrantow, to wydaje mi sie ze dosc dobrym i w miare zbalansowanym jest ten artykul w Polityce. Ale i on nie jest wyczerpujacy. Jak Gosia slusznie zauwazyla

Oni nic nie pisza o nas. Zauwaz ze zadne z nas sie nie przekwalifikowalo zeby dostac prace i my cenimy nasza polska edukacje. Dzieki niej wyjechalismy. Nie za chlebem.

I to jest dobry punkt: jakos w tej calej dyskusji o emigrantach za malo zwraca sie uwagi na grupe tych, ktorzy wyjechali bo byli bardzo dobrze wyksztalceni i nie wyjechali za praca a po prostu do pracy. Staram sobie pomyslec teraz o wszystkich Polakach poza Polska ktorych znam i wychodzi mi ze 3/4 z nich to emigranci naszego typu. Oczywiscie ze nie jest to zaden argument i ja wiem ze moja obserwacja jest bezposrednia konsekwencja mojego punktu siedzenia i tego ze cale moje srodowisko jest takie jakie jest. I ta grupa musi byc w liczbach absolutnych dosyc mala. Ale sa oni wszyscy wsrod gornej klasy sredniej, sami potrafia dostac potrzebne kontakty z Polska (jesli potrzebuja) i w zasadzie sa niezle zasymilowani. Oni po prostu sa wszedzie u siebie - szczegolnie dzisiaj, gdy pojecie globalnej wioski nie jest takim znowu abstrakcyjnym pojeciem.

Wspominam o tej naszej emigranckiej grupie bo oni w duzej czesci sa tymi ktorych stac aby dac jakies pieniadze na bezdomne psy, zadzwonic do senatora z zadaniem aby on glosowal w ten czy inny sposob, czy inne takie bzdury. W tej grupie i poza nia jest znaczna liczba ludzi ktorym nie tyle ze sie udalo ale ktorzy po prostu zyja normalnie. Jesli tych zyjacych normalnie jest rzeczywiscie tak duzo jak mi sie wydaje, to mozna by ich wykorzystac z pozytkiem. Moze w ogole zamiast biadolic nad tym ze Polacy (starzy, mlodzi i oseski) wyjezdzaja z Kraju lepiej zaczac debate nad tym jakie z tego moga byc korzysci dla Polski? Moze dobrze by bylo przypatrzec sie jak i co robi Izrael aby bardzo zroznicowane jednak srodowiska zydowskie (poza Izraelem) w sumie dzialaly wspolnie na korzysc tego kraju? Mozna by zaczac od bardzo drobnych dzialan:

I jeszcze przypomne tu moje stare pytanie.

Moze juz sie podejmuje prace/aktywnosci w tych kierunkach a ja tylko nie jestem zorientowany? Ale nawet jesli, to za malo i zamiast plakac mozna by wiecej. Z pozytkiem dla Polski - cokolwiek by to nie znaczylo.

Blogi

Jak wspominalem powyzej i jak juz meldowalem wczesniej, podczytuje sobie mniej lub bardziej regularnie rozne blogi. Pomimo tego ze moze sie wydawac ze jestem na wakacjach, ja zbyt wiele czasu nie mam. Ustalilem wiec taka niezbyt dluga liste blogow ktore odwiedzam w miare regularnie. Ograniczenie sie do krotkiej listy ma te zalete ze mam pewne wyczucie KIM sa autorzy (ktorych zwykle nie znam poza Siecia) i jak nalezy interpretowac ich wypowiedzi. Jest taka stara anegdota o astrologu ktory stale sie mylil, ale to bylo ok, bo krol wiedzial ze ma byc na odwrot. Ale kiedy astrolog sie nie pomylil i juz nie mozna bylo ufac ze to co mowi jest falszywe, to zrobilo sie zle. I ja wole takie blogi ktore sa konsekwentne w opiniach, raportach i w jezyku - interpretacje to ja juz sobie sam dorabiam. Wspominam o tym aby podkreslic ze kiedy mowie ze lubie ten i ten blog to nie znaczy ze ja sie z autorem zgadzam, czasami wprost przeciwnie.

Jeszcze innym problemem jest ze (jak wiecie) na Internecie jest teraz wszystko a na pewno wiecej ciekawych materialow do czytania/ogladania/sluchania niz ja bylbym w stanie uzyc w moim zyciu. Programy wyszukujace sa juz na tyle dobre, ze mozna znalezc co sie tylko chce. Trzeba tylko zadac wlasciwe pytanie. I tu jest caly problem - jak ja nie wiem ze istnieje czekolada, to jak mam tej czekolady szukac? Niektorzy ludzie spedzaja duzo czasu na Sieci, duzo wiecej niz ja moglbym sobie pozwolic. Czasami znajduja oni rozne ciekawe rzeczy, pisza o nich, daja polaczenia do zrodel etc. Jesli wydaje sie to interesujace to ja juz sobie sam znajde szczegoly.

Na mojej liscie 10ciu polskich blogow znajduja sie (w kolejnosci alfabetycznej)


Troche inne wypociny polozylem na stronie angielskojezycznych raportow, o czym juz wiecie z polaczen ktore pojawialy sie w tekscie powyzej.

Nastepny raport pojawi sie w niedziele, 2giego kwietnia. Obiecuje kilka zdjec z pustynii Negev. Trzymajta sie cieplo wszyscy! Pa pa pa,
Andrzej



[Back]    Powrot do Strony Raportow
 
 

Last modified: Sat Mar 4 12:45:25 IST 2006