Hej Rodzinka i Inni,

Dzisiaj taki specjalny troche raporcik nie z Izraela, ale z sasiedniej Jordani, o najnowszym wydarzeniu - bardzo dla mnie emocjonujacej wycieczce do Petry.

(Wszystkie miniaturki zdjec ponizej zaprowadza Was do wiekszych zdjec - po prostu kliknijcie na miniaturke.)

Petra

Dawno dawno temu, gdzies tak od VI wieku p.n.e. do VII wieku n.e., tereny na poludniu Izraela, Jordania i okolica byly zamieszkale przez Nabatejczkow, o ktorych juz wspominalem gdy pokazywalem Wam zdjecia ruin ich miasta Mamshit. (en.wiki ma troche wiecej na temat Nabatejczykow, zobaczcie tez tutaj - ten serwis bedzie przypominany jeszcze pare razy ponizej....) Nabatejczycy byli plemieniem nomadycznym ktore w pewnym momencie odkrylo korzysci z kontroli drog handlowych (zbojectwo i podatki), wiec sie ucywilizowali, osiedlili i zurbanizowali. Przez jakis czas mieli niepodlegle lub w miare niepodlegle panstwo, opierali sie nawet potedze Rzymu, z ktorym byli sprzymierzeni w I wieku n.e. Okolo roku 106 n.e. Trajan zlikwidowal ich niezaleznosc i utworzyl Prowincje Arabia na tych terenach. Od IV wieku n.e. byli narodem chrzescijanskim. W VII wieku tereny zamieszkane przez Nabatejczykow zostaly podbite przez kalifa Umara i (zdaje sie) Nabatejczycy zostali wkrotce calkowicie wchlonieci przez migrujace z poludnia plemiona arabskie.

Nabatejczycy wybudowali kilka miast, a ich stolica Petra byla waznym osrodkiem handlowym i kulturalnym. Dzisiaj wielu ludzi uwaza ruiny Petry za jeden z cudow swiata i na pewno jest to miejsce warte odwiedzenia. Chodzila za mna ta Petra juz od kilku lat, az w koncu w ostatnia niedziele zrealizowalem to swoje marzenie i do Petry pojechalem. Ta mala wycieczka byla takim bardzo minimalnym posmakowaniem tego miejsca, ale zawszec cos. Pare zdjec z tego posmakowania przedstawiam ponizej, jednoczesnie namawiajac Was abyscie odwiedzili tez ten serwis, gdzie znajdziecie duzo wiecej zdjec i informacji o Petrze (a wlasciwie jej ruinach).

Petra znajduje sie w Jordani, jakies 2 godziny jazdy samochodem na polnoc od miasta Aqaba. Dla zaczynajacych podroz w Izraelu oznacza to ze wlasciwy algorytm jest taki: pojedz do Eilatu,

przekrocz granice z Jordania
i wjedz do Aqaby
rzuc okiem na Eilat z tamtej strony zatoki po czym skieruj sie na
polnoc droga wsrod
Jordanskich gor i pustyni

Gory w okolicach Petry robia sie znacznie ciekawsze i bardziej tajemnicze      , a kiedy ujrzymy sklepy z reklamami odwolujacymi sie do Indiany Jonesa      , to wiemy ze przybylismy w poblize naszego celu. (Te odnosniki do Indiany to z powodu Ostatniej Krucjaty.)

Po wejsciu na teren parku archeologicznego idziemy przez jakis czas bita droga      wzdluz ktorej biegnie troche mniej ubita droga dla koni (na zdjeciu po prawej stronie; kiedy idziemy w kierunku Petry ta droga dla koni znajduje sie po naszej lewej stronie - zdjecie bylo zobione do tylu). Jak ktos lubi jazde wierzchem to mozna wynajac konia i pognac po tej bocznej drodze. Ale o wiele przyjemniej jest przejsc sie ten kawaleczek i popodziwiac skaly i jaskinie:

Jesli chodzi o te jaskinie, to nasz przewodnik twierdzil ze wszystkie jaskinie w tym rejonie dziela sie na dwa rodzaje: zamieszkale przez ludzi zywych i zamieszkale przez ludzi martwych. Znaczy mieszkania i grobowce. Podobno latwo jest je rozroznic: te dla martwych sa zdobione i maja rozne ornamenty, te dla zywych sa proste i w miare brzydkie. Znaczy niby ladne otoczenie jest Nabatejczykom potrzebne dopiero po smierci...

Po okolo pol godziny (moze 45 minutach) dochodzimy do pierwszej istotnej atrakcji - Al Siq     . Jest to przecudowny wawoz:

z wodociagiem
po obu stronach
rozlicznymi oltarzykami
poswieconymi
roznym bogom
i sztuka wcale
nie religijna
(uwaznie patrzacy dostrzeze
karawane wielbladow)

Al Sid jest doprawdy bardzo uroczy i przejscie tym wawozem na kazdym musi zrobic duze wrazenie. Ale prawdziwy wstrzas (w pozytywnym sensie) przezywamy gdy ni z tego ni z owego wawoz konczy sie i w szczelinie widzimy magiczna budowle       Ta budowla to tak naprawde wcale nie budowla tylko wyrzezbiona w skale fasada tajemniczego Skarbca. Czym byl i do czego sluzyl Skarbiec w zasadzie nie wiadomo. Moze jego jedynym zadaniem bylo robic wrazenie na przybyszach?:

Fasada Skarbca:
przedsionek: i ja przy kolumnach

Idac dalej wchodzimy do czesci miasta ktora byla (jak rozumiem) cmentarzem. Jest tam cala masa jaskin ktore sluzyly za grobowce roznym ludziom, wspaniale grobowce dla bogaczy, mizerne dla biednych.

Czesc tych grobowcow
tworzy Ulice Fasad:
inne, tak troche na uboczu
i w gorze, to
Grobowce Krolewskie

W tej czesci jest tez sporo wspolczesnych atrakcji turystycznych: sklepikow wszelkiego rodzaju          Kawalek dalej przechodzimy obok dosc imponujacego amfiteatru ktorego rzedy siedzen byly wyrzezbione w skale:

Mniej wiecej w tym miejscu wlasnie zaczyna sie mieszkalna czesc miasta.

Dalej idzie sie
Cardo albo tez
ulica Kolumnowa:
i po jakims czasie
dochodzimy do
Swiatyni Dushares

Niedaleko wspomninej powyzej swiatyni znajduje sie restauracja w ktorej zjedlismy male co nieco i ktora w zasadzie oznaczala punkt naszego odwrotu. To co zobaczylismy bylo tylko drobna czescia parku archeologicznego Petry, ale ograniczenia czasowe nie pozwolily nam na wiecej. Niemniej jednak pozwolilem sobie na jeszcze jedna atrakcje: przejazdzke na wielbladzie.

Wielblady chodza tam
powiazane w pary
wiec jechalem na zwierzeciu
przywiazanym sznurkiem
do innego zwierzecia
ale jechalem!

To by bylo tyle na razie. Nastepny raport pojawi sie w przyszlym tygodniu, a tematem beda obiecane wczesniej rozne starozytnosci izraelskie. Ten nastepny raport to bedzie juz moj ostatni raport z Izraela - calkiem wkrotce stad wyjezdzam...

Trzymajta sie cieplo wszyscy! Pa pa pa, Andrzej

PS: Ten raport ma tez wersje angielska tutaj.



[Back]    Powrot do Strony Raportow
 
 

Last modified: Wed Nov 29 22:16:37 IST 2006