W ramach wspomnianego organizowanie sie zapoznalem sie blizej z
moimi wspollokatorami, np z . Musialem tez wymyslec
najlepsze ustawienie dla dodatkowego mebla ktory dali mi moi gospodarze:
. Mebel postawilem w sypialni, bo tam tylko bylo
wystarczajaco duzo miejsca. Ale tez i pasuje on tam:
| gdy jest czas na herbate (i makowca) | (a herbata musi byc od Wysockiego, oczywiscie) | ||
| i wtedy gdy jest czas na kawe (i baklawe) | |||
| a takze gdy po prostu trzeba podumac nad dziura w skarpetce |
Musze Wam zameldowac ze doszedlem do wniosku iz najlepiej mi sie pracuje na
lozku. Moge sobie na nim wygodnie siedziec i dumac gapiac sie w dosc duze
okno .
Szczegolnie jesli jest ladnie na dworze
bo kiedy pada deszcz to gapic sie w takie zaplakane okno
jest tak troche glupio. Wtedy to jest mi przyjemniej siedziec w mojej
pracowni (ktora jest jednoczesnie moim pokojem komputerowym i telewizyjnym).
| Pracuje w pracowni: | ||
| Powyzsze zdjecia zrobilem uzywajac samowyzwalacza, oczywiscie. Z innych metod robienia zdjec samemu sobie probowalem tez lustra. Ze srednimi wynikami: |
Organizowanie sie zakonczylem gdy sie uformalizowalem i
odtajnilem na Uniwersytecie. Dostalem legitymacje pracownicza
a
na wywieszce przy wejsciu do mojego pokoju dodano moje nazwisko
. (Poprzednio bylo Matematyka. Archiwum
Shelaha Teraz jest Matematyka. Archiwum
Shelaha. Prof. A. Roslanowski)
| Ma'ale Adumim to te najdalsze budynki na zdjeciach: |
Droga prowadzaca w przeciwleglym kierunku (na wspomnianym wczesniej
skrzyzowaniu
) wiedzie prosto do centrum miasta
i Starego Miasta. To nie jest nawet daleko, moze 20 minut
spacerkiem. Idac na poludnie ta ulica
| najpierw przechodzi sie obok zgrupowania hoteli: Olive Tree, Grand Court i Novotel | |||
| a potem zaraz jest Stare Miasto | A o Starym Miescie bedzie kiedy indziej... |
Trzeci kierunek (na wspomnianym wczesniej skrzyzowaniu
)
jest wyznaczony przez ulice prowadzaca do osiedla zwanego French Hill . A
stamtad to juz tylko pare krokow do Mount Scopus ,
gdzie miesci sie glowny kampus
Uniwersytetu
Poniewaz Mount Scopus to gora, powiedzmy pagorek, to znajduja sie tam jedne z lepszych punktow widokowych, z ktorych mozna podziwiac Jerozolime:
Pod sama gora przekopano tunel przez ktory wiedzie droga szybkiego ruchu
do Ma'ale Adumim (zdaje sie) . A wlasnie, piszac o
Ma'ale Adumim wspomnialem o trzech wiezach na ktore sie gapilem. Pierwsza z
tych wiez, najbardziej na prawo (lub lewo jesli patrzec od strony
Jerozolimy, albo inaczej mowiac najbardziej na polnocny zachod) to
wieza uniwersytecka na Mount Scopus:
Druga (srodkowa) wieza to wieza Luteranskiego Kosciola Wniebowstapienia. Kosciol ten jest czescia kompleksu szpitala Augusta Victoria . Na wieze mozna wejsc aby podziwiac dzwony i panorame:
Trzecia, najbardziej poludniowo wschodnia wieza znajduje sie na
Wzgorzu
Oliwnym, ale nie doszedlem do tego jaki to kosciol .
| Na Gorze Oliwnej jest wiele ciekawych obiektow, o ktorych napisze kiedy indziej |
|
|
||
| a na razie pare widoczkow ze wzgorza w kierunku Starego Miasta i Lwiej Bramy (zwanej takze St. Stephen's Gate): |
No powiedzcie sami, czy jak sie takie roslinki widzi idac do pracy to czy od samego tego patrzenia praca nie wydaje sie milsza i radosniejsza? Tak w ogole to przyroda tutaj jest bardzo agresywna - jesli tylko rosliny maja wode to wszedzie sie wcisna:
| przez otwarte okna | ||
| przez zamkniete okna | ||
| czy po prostu przeleja sie gora, ponad murem |
| to nie jest przypadek ze Givat Ram Campus nosi imie Edmond J. Safra | ||
| i to nie jest tylko jedna osoba ktora uniwersytet tutejszy wspomogla: |
Tak na prawde to kazdy budynek, kazda laweczka, kazdy placyk jest/byl przez kogos sponsorowany.
I tu dochodzimy do pytania ktore mnie nurtuje: a czy my Polacy tak nie mozemy? Dlaczego moj Uniwersytet nigdy nie skontaktowal sie ze mna z prosba o wsparcie? Dlaczego moje liceum tego nie zrobilo? Ja wiem, ja duzo nie moglbym dac - ale dziesiatki tysiacy absolwentow dajacych po troche zlozyloby sie na tysiace stypendiow, sal wykladowych itp. Nie jest prawda ze nas trudno znalezc - kompania telefoniczna oferujaca tanie polaczenia do Polski nas znalazla, biuro meldunkowe we Wroclawiu odkrylo gdzie Gosia mieszka i ja wymeldowali, itp itd. Kosciol potrafi nas prosic o datki. Tylko nie szkoly. A przeciez kazdy z nas, wyksztalconych i rozrzuconych po swiecie, chetnie by dal male-co-nieco w zamian za informacje o kolegach i kolezankach, czy nawet po prostu aby dac. Ale jakos nikt nie prosi.
Ja wiem, niektorzy (pewnie i slusznie) zaraz mi powiedza: to zaloz fundacje, zbieraj pieniadze, dzialaj. Ja mam tylko jeden problem z tym - to nie jest to co ja potrafie robic, chce robic i na czym sie znam. Moja praca i moje zycie to matematyka a nie polityka czy jak to tam zwal.... Inna rzecz ze jak tak czytam polskie blogi (o czym pisalem Wam na dole tego raportu) i widze ze dla wielu (wyksztalconych) ludzi w Polsce jedyne co sie liczy to pieniadze, ze marzenia dwudziestolatkow sprowadzaja sie do miec wiecej to ja nie wiem... Czuje sie stary i przynalezny do innej epoki i wcale nie mam ochoty im dawac cokolwiek....
Duzo krotsza angielska wersja tego raportu jest tutaj
A nastepny raport ode mnie pojawi sie gdy sie pojawi. Najprawdopodobniej
w niedziele, 5tego marca.
Trzymajta sie cieplo wszyscy! Pa pa pa,
Andrzej
Last modified: Tue Jan 31 17:45:03 IST 2006